fbpx

Kostaryka – trasa, koszty, informacje praktyczne

  •  
  •  
  •  

Kostaryka nie istniała na naszej mapie podróży bardzo długo, praktycznie nie mieliśmy żadnej wiedzy o tym kraju. Jak się okazało, Kostaryka to jeden z najpiękniejszych, najbardziej przyjaznych naturze krajów na świecie! Naszą wyprawę zorganizowaliśmy w lutym 2019 r. Obejmowała ona trasę z Panamy, przez Kostarykę, Gwatemalę do Meksyku. W tym poście przeczytacie o drugiej części wyjazdu dot. Kostaryki.

Kostaryka- kiedy lecieć?

Najlepszym terminem do odwiedzenia Ameryki Środkowej jest nasza zima (listopad – kwiecień) przy czym im bliżej środka tego okresu, tym pewniejsza pogoda. Wtedy w tej części świata panuje pora sucha. Klimat przypomina nasze lato – temperatura wynosi ok. 25-30 stopni, deszcze są rzadkie i krótkie. Pogoda idealna zarówno do oglądania regionu jak i plażowania. Pora deszczowa charakteryzuje się bardzo długimi i intensywnymi opadami, część dróg może być nieprzejezdna.

Kostaryka- bilety lotnicze

Do Kostaryki loty znaleźć można już za ok. 1,8 tys. zł, przy czym oferty dotyczą głównie wylotów z Berlina. Stolica Kostaryki – San Jose położona jest centralnie, co pozwala na dotarcie z niej samochodem/ autobusem do każdego zakątka kraju bez konieczności kupowania dodatkowych lotów.

Kostaryka- obowiązki wizowe

W Kostaryce nie są wymagane wizy przy pobycie turystycznym do 90 dni.

Kostaryka – Szczepienia i kwestie zdrowotne

Według zaleceń Wojskowego Instytutu Medycznego , na terenie Kostaryki nie występuje malaria. Zalecane są szczepienia: krztusiec, tężec/błonica, odra/świnka/różyczka, WZW A, WZW B, dur brzuszny, wścieklizna.

Opieka medyczna w Kostaryce jest dobrze rozwinięta i ze znalezieniem pomocy nie powinno być problemu.

Kostaryka – główne koszty wyjazdu

Kraj ten jest zdecydowanie droższy niż Gwatemala czy Meksyk. Kraj ma bardzo dużo do zaoferowania odwiedzającym, ale potrafi także wycenić swoją ofertę.

  • Lot: od 1,8 tys. zł za osobę z  Berlina do  San Jose (w dwie strony) – w przypadku promocji. Poza promocją 2,5-3 tys. zł
  • Noclegi: ok 70-100 USD za noc za pokój 4 – osobowy o średnim standardzie, przeważnie bez śniadania w cenie.
  • Jedzenie: należy liczyć ok 8-10 USD/os. za śniadanie, 15-18 USD za obiad.

Wybrane wycieczki fakultatywne:

Uwaga: W Krajach Ameryki Środkowej dzieci do lat 5-6 często nie płacą za wstępy, warto zwrócić na to uwagę przy zamawianiu/kupowaniu biletów.

Kostaryka- inne ważne informacje

  • W Kostaryce czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Kraj jest dość bogaty na tle innych krajów regionu, a turystyka jest ważna dla lokalnej społeczności.
  • Podróżując po Ameryce Środkowej zwróćcie uwagę na strefę czasową np. Kostaryka ma jedną godzinę w tył względem Panamy.
  • Standardem są wtyczki takie jak w USA, tj. z dwoma cienkimi bolcami.
  • Hiszpański to podstawa porozumiewania się w Kostaryce. Poza nielicznymi miejscami (główne atrakcje turystyczne) angielski nie jest zrozumiały – dotyczy to zarówno hoteli jak i taksówek.
  • Będąc w Kostaryce warto kupić kartę SIM, choćby po to, aby zamówić Ubera. Proponujemy telefonię Movistar, która oferuje bezpłatny roaming w krajach ameryki środkowej. Wystarczy jedna karta na całą podróż. Cena za internet w ramach karty prepaid – ok 10 USD/1,5 GB.
  • Walutą Kostaryki jest Colon (Kolumb 🙂 ), 1000 CRC= ok 7 PLN.

Uwaga: inaczej niż w Europie, kraje Ameryki Środkowej nie handlują walutami sąsiadów. Pamiętajcie o tym przy wyjeździe i zawsze sprzedajcie to, co wam zostało w portfelu. Potem pieniądze nabierają wartości sentymentalno- pamiątkowej, tracą wartość nominalną 🙂

Kostaryka – piechotą przez granicę

Do Kostaryki dostaliśmy się przechodząc pieszo przez przejście graniczne z Panamą w miejscowości Guabito/Sixaola. Przyzwyczajeni do przekraczania granic samolotem była to dla nas ciekawostka. Do przejścia dotarliśmy autobusem nocnym z Panamy do Changuinoli, a potem taksówką do Guabito. Pomimo tego, że z autobusu wysiedliśmy ok 5.30 rano, taksówki nie szukaliśmy, to ona znalazła nas zanim odebraliśmy bagaże z luku autobusu :). Cena taxi na granicę to 7 USD, uczciwa cena jak na dość dużą odległość. Trochę baliśmy się tej trasy z Panamy, ale wszystko przebiegło bez problemu. Do granicy dotarliśmy ok. 6 rano.

Granica otwarta była od godziny 8.00 czasu panamskiego, musieliśmy więc poczekać.. Sama odprawa przebiegła sprawnie i po ok 20 min formalności przeszliśmy przez most graniczny kierując się na terminal autobusowy (dosłownie 100 m od granicy).

Ruszyliśmy do Cahuity – naszego pierwszego punktu tej części wycieczki

Cahuita

Pierwszym punktem, w którym zatrzymaliśmy się w Kostaryce, była nadmorska miejscowość na wschodzie kraju – Cahuita. Jest to mała, spokojna miejscowość położona nad Morzem Karaibskim. Warto tutaj przyjechać z kilku powodów:

Sanktuarium Leniwców (http://www.slothsanctuary.com/) znane jest przede wszystkim małym podróżnikom z książki “Nela na tropie przygód” oraz z programu Martyny Wojciechowskiej “Kobieta na krańcu świata”. Miejsce jest niezwykłe. To kawałek dżungli, w którym od wielu, wielu lat działa schronisko dla chorych leniwców. Grupa lekarzy i pasjonatów opiekuje się leniwcami, które nie mogą żyć na wolności. Prowadzone są też zajęcia edukacyjne dla odwiedzających to miejsce. Leniwce zdolne do samodzielnej egzystencji są uwalniane po wyleczeniu. Poza leniwcami znajdziemy tutaj inne zwierzęta zamieszkujące dżunglę, w tym krokodyle 🙂 Do sanktuarium można dojechać autobusem w Cahuity prosto pod drzwi, sam wstęp tani nie jest, ale warto odwiedzić i wesprzeć tak fajne miejsce.

Park Narodowy Cahuita – nam udało się go zwiedzić jedynie częściowo, bo zamykają go równo o 16.00, ale na pewno warto w tym miejscu spędzić więcej czasu i przejść się ścieżką wzdłuż całego półwyspu, co zajmuje ok 4-5 godzin. Podczas krótkiego spaceru spotkaliśmy tu mnóstwo zwierząt. Park ten ma też na początkowym fragmencie ładną, dziką plażę Playa Blanca.

W Cahuicie spaliśmy w małym hoteliku Secret Garden znalezionym na bookingu, do jego plusów na pewno należy położenie – tuż przy wejściu do parku narodowego i kilka minut piechotą od dworca autobusowego. Warunki dość proste, ale na jedną noc w zupełności wystarczające.

W drodze do Arenal

Kolejnego dnia z samego rana jedziemy autobusem do San Jose, jednak naszym celem jest położona jeszcze dalej na północ La Fortuna – mała miejscowość u stóp wulkanu Arenal.

Autobus jedzie ok 4h z Cahuity do San Jose z tylko jedną przerwą w Limón – jest czas na kawę zjedzenie czegoś na dworcu, a że to pora śniadaniowa, praktycznie cały autobus rozbiega się po małym dworcu.

Około 12.00 jesteśmy w San Jose, stąd po zjedzeniu obiadu jedziemy taksówką do wypożyczalni samochodów Dollar Costa Rica i po ok. 1,5h (papierologia zajmuje duuużo czasu pomimo wcześniejszej rezerwacji) jedziemy samochodem na północ do La Fortuna. Drogi w Kostaryce są dobre, samo San Jose wymaga dużego skupienia – bardzo duży ruch drogowy, gęsta sieć dróg powodują lekką konsternację, ale po opuszczeniu stolicy podróż przebiega bardzo sprawnie. Około 16 dojeżdżamy do hotelu z pięknym widokiem na majestatyczny stożek Arenal.

Hotel Villa Fortuna to przyjemne miejsce na odpoczynek po podróży – nie dość, że ma wspaniały widok, to dysponuje malutkim basenem, z którego chętnie korzystają dzieciaki.

Arenal – zabawa na całego!!

Wokół Arenal jest dużo ciekawych rzeczy do robienia – od rozkoszowania się widokiem wulkanu Arenal (a widok jest naprawdę imponujący!) przez treking wzdłuż wielu szlaków przy wulkanie aż esplorację lasu deszczowego poprzez wiszące mosty czy niesamowity zjazd tyrolką z jednej z pobliskich gór.

My wybraliśmy dwie z powyższych atrakcji.

Wiszące mosty w lesie deszczowym.

Przeszliśmy się z przewodnikiem po lesie deszczowym na ok 2-godzinną wycieczkę. Trasa była malownicza, z pięknymi widokami na okolicę i wulkan. Szlak prowadził przez kilka mostów linowych przewieszonych przez doliny. Najfajniejsze jednak było to, czego nie potrafiliśmy sami dostrzec, a co pokazał nam przewodnik – życie jakie istniało w dżungli. Widzieliśmy tarantule, różne węże, szopy, jaszczurki, mrówkojady i mnóstwo roślinności, która do tej pory była nam zupełnie obca. Przy okazji dowiedzieliśmy się wiele o samej Kostaryce – na przykład to, że Kostaryka praktycznie całą energię produkuje ze źródeł odnawialnych a do 2021 r. całkowicie zrezygnuje z węgla! Po bardzo przyjemnym 2-godzinnym trekingu przyszedł czas na trochę adrenaliny…

Tyrolka (zipline)

Tyrolka a właściwie system tyrolek o łącznej długości ok. 3 km z 8 stacjami pośrednimi i najdłuższym zjazdem ok. 750m!
Początek to wjazd na dość wysoką górę kolejką podwieszaną. Grupa liczyła kilkanaście osób oraz 5 przewodników. Baliśmy się trochę jak to będzie z kwestiami bezpieczeństwa, ale organizacja mile nas zaskoczyła – najwyższy poziom fachowości w tym zakresie. Potem króciutkie zaprezentowanie sposobu zjazdu, hamowania, systemu komunikacji i w drogę!
Początek był przerażający 😉 Pierwszy zjazd nie dość że był długi to dość stromy, a koniec liny był przesłonięty drzewami. Trzeba było zaufać linie, sprzętowi i…..jazdaaaaa!!! Po pierwszym zjeździe człowiek nie chciał przestać, emocje wzięły górę, uśmiech nie schodził z twarzy. Dzieciaki przed pierwszym zjazdem przerażone (tutaj pomogli przewodnicy jadąc zaraz za dziećmi i trzymając ich lonże). od kolejnego chciały być pierwsze do zjazdu.
Całość trwała ok 1-1,5h i była przeżyciem, którego nigdy nie zapomnimy
Korzystaliśmy z firmy skyadventures.travel – polecamy, pełen profesjonalizm!

Po parogodzinnej zabawie zjedliśmy obiad i ruszyliśmy do kolejnego miejsca – pod aktywny wulkan Poas.

Wulkan Poas

Do miejsca naszego noclegu – Mirador de Poas dotarliśmy sporo po zmroku. Co do hoteliku – warunki bardzo przeciętne, ale widok na San Jose był piękny!!

Na wulkan ruszyliśmy z samego rana – od około 10.00 w tym miejscu pojawiają się chmury i może nic nie być widać.

Przychodząc do kas, poza biletem otrzymuje się…kaski i szkolenie bezpieczeństwa 🙂 Trochę nas to przeraziło, ale okazało się, że w ostatnich dniach wulkan wykazywał bardzo dużą aktywność (z resztą do niedawna był w ogóle zamknięty z uwagi na erupcję) i konieczne jest przebywanie w kaskach, a w razie niebezpieczeństwa – ukrycie się w jednym z kilku bunkrów przygotowanych na tą okoliczność. Na szczęście obyło się bez ofiar.

Dojście do samego krateru jest proste – asfaltową drogą pod górę. Droga ta prowadzi do punktu widokowego znajdującego się dokładnie nad samym kraterem.

Uwaga: Krater znajduje się na wysokości 2,5 m.n.p.m – jest zimno!

Sam krater wulkanu Poas robi duże wrażenie – wszędobylski smród siarki, wydobywający się dym z krateru sprawiały, że czuło się respekt wobec potęgi natury. Wokół nas poza strażnikiem nie było żywej duszy, więc mieliśmy cały taras widokowy dla siebie. Dzieciom zapach siarkowodoru przeszkadzał, więc po kilkunastu minutach zeszliśmy do samochodu i ruszyli do San Jose.

Fabryka czekolady

Kostaryka słynie z produkcji czekolady! Nam zostało jeszcze trochę czasu do odlotu, więc skorzystaliśmy z okazji i odwiedziliśmy jedno z wielu miejsc w San Jose, które oferuje poznanie procesu produkcji czekolady oraz – zrobienie samemu tych słodyczy! Tour zaczyna się od poznania surowej czekolady a więc jako rośliny. Potem poznajemy proces suszenia, mielenia i jej historię (w tym tak znanych ludzi jak Lindt czy Nestle). Dowiadujemy się też wiele o roli czekolady w kulturze Majów (wraz ze spróbowaniem majańskiego napoju z czekolady). Na końcu mamy możliwość zrobienia własnej tabliczki czekolady z dodatkami. Miejsce względnie fajne, szczególnie dla dzieci – można odwiedzić przy okazji 🙂

Kolejny przystanek: Gwatemala!

Kostaryka – podsumowanie

W Kostaryce spędziliśmy tylko kilka dni, ale tak na prawdę, możnaby dobrze się bawić przez co najmniej 2 tygodnie. Jest jeszcze co najmniej kilka miejsc, które warto wziąć pod uwagę planując trasę po Kostaryce:

  1. Park Narodowy Tortuguero – park który zwiedza się z łodzi, pozwala na obserwację dzikiej przyrody, w tym żółwi składających jaja, krokodyli i setek ptaków.
  2. Park Narodowy Corcovado – dla tych, co chcą poobcować z przyrodą dłużej niż podczas kilkugodzinnego treku. Do parku trudno się dostać, ale to chyba dobrze, bo turystyka nie jest tu zbyt intensywna. Za to intensywne jest tutaj życie biologiczne i dla niego warto tutaj przyjechać
  3. okolice Monteverde – kolejne miejsce z niesamowicie bogatą fauną i florą, znajdziecie tutaj też atrakcje podnoszące poziom adrenaliny 🙂

Kostaryka jest piękna! trochę droższa niż okoliczne kraje, trochę bardziej rozwinięta, za to świadomie dba o to, co ma najlepsze – naturę! Kostaryka to jedno z miejsc, gdzie moglibyśmy zamieszkać na stałe.

  1. Witam,
    napisaliscie :

    “Pierwszym punktem, w którym zatrzymaliśmy się w Kostaryce, była nadmorska miejscowość na wschodzie kraju – Cahuita. Jest to mała, spokojna miejscowość położona nad Oceanem Atlantyckim. Warto tutaj przyjechać z kilku powodów”

    Cahuita lezy nad Morzem Karaibskim.
    Pozdrawiam
    Barbara

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.